Decyzja o posiadaniu potomstwa powinna być zawsze odpowiednio przemyślana, a rodzice muszą bezapelacyjnie liczyć się z poświęceniem, jakie niesie rodzicielstwo. Umysł dziecka jest jak gąbka, chłonie każdą sytuację, słowo, zachowanie ze swojego otoczenia. Od ojca i matki wymagane jest więc, by środowisko wychowania było stworzone najlepiej, jak to tylko możliwe, dając przy tym maluchowi odpowiednie warunki do rozwoju psychofizycznego.

Ma ono diametralny wpływ na jego dalsze losy, nawet w dorosłości. Niestety, często dochodzi w tym wypadku do nadużyć. Najważniejsze osoby w życiu młodziutkiego człowieka stają się jego „cichymi oprawcami”, rozpoczynając tym samym dramat dziecka. Dramat, którego może nigdy nie być do końca świadome. Następuje odwrócenia ról w rodzinie. To potomek staje się oparciem dla rodzica, mimo że powinno być zupełnie inaczej.

Dorastanie bez oparcia, twardej, życiowej podpory oraz wzoru do naśladowania zniszczy dziecko, potem nastolatka, a w końcu – dorosłego. Taki wymóg bycia dojrzałym od najmłodszych lat, nie da możliwości naturalnego stania się dojrzałym człowiekiem. Czym dokładnie jest więc ta przemoc psychiczna w relacji dziecka i jego rodziców? Co powinniśmy wiedzieć o parentyfikacji?

Parentyfikacja to proces, w którym dziecko przejmuje odpowiedzialność za swoich rodziców, troszczy się o nich. „Dzielne dzieci” (Chojnacka, 2018) biorą na siebie problemy dorosłych, starają się dać im komfort oraz stanowią dla nich wsparcie w ich rozterkach i przeżyciach, pomimo że nie są one w stanie im sprostać. Jest to dla nich zbyt obciążające.

 Możemy wyróżnić dwa rodzaje parentyfikacji:

1) Parentyfikację instrumentalną, w której dziecko zaspokaja potrzeby fizyczne i materialne rodziny. Staje się „służącym” – regularnie sprząta, gotuje, dba o finanse, załatwia sprawy urzędowe, opiekuje się rodzicem w chorobie, chodzi z nim do lekarza, wykupuje recepty, wykonuje zabiegi pielęgnacyjne. Stale zajmuje się również swoim młodszym rodzeństwem.

2) Parentyfikację emocjonalną, gdzie dziecko staje się powiernikiem, terapeutą, przyjacielem, mediatorem czy partnerem. Traktowane jest ono jako „naczynie”, do którego rodzic przelewa swoje emocje. Jest ono wciągane w konflikty ojca i matki, przy czym wymaga się od niego bycia czymś w rodzaju arbitra, który musi te spory rozwiązać. Może stanowić pocieszyciela i łagodzić przykre emocje matki lub ojca, przyjmując je na siebie. W przypadku, gdy jeden z rodziców jest nieobecny albo niedostępny emocjonalnie dla drugiego, dziecko wypełnia tę pustkę, stając się tym samym partnerem życiowym. Skrajnością będzie tu seksualizacja tej relacji, co jest oczywiście wykorzystaniem fizycznym osoby małoletniej.

Należy jednak wspomnieć, że nie każda z wyżej wymienionych sytuacji automatycznie oznacza patologiczny rozwój parentyfikacji. Zależy to od wieku dziecka, ilości i nasileniu tychże zjawisk. Wymagania, które są adekwatne do możliwości psychofizycznych młodego człowieka, mogą wręcz stymulować w nim dorastanie i zaznajamiać z własnymi kompetencjami. Muszą być jednak one odpowiednio dobrane oraz docenione, gdyż przy przeciążeniu dziecka będą miały destrukcyjny charakter.

Proces patologicznej parentyfikacji niszczy psychikę dziecka i odbiera mu dzieciństwo. Postrzegane jako silne, odpowiedzialne od wczesnych lat wchodzą w dorosłość bez poczucia bezpieczeństwa i fundamentu miłości rodzicielskiej. Osoba taka nie jest świadoma własnych potrzeb, cielesności, nie potrafi stawiać twardych granic. Niezaspokojona emocjonalność, brak oparcia i zbyt duże obciążenie psychiczne skutkują życiem w stałym napięciu. Słaby i bezradny rodzic nigdy nie mógł zaoferować odpowiedniej opieki.

Zparentyfikowana osoba musiała dbać o swojego rodzica. Słaby ojciec czy matka nie mogliby przecież zaspokoić ich podstawowych potrzeb, dlatego dziecko musiało postawić swoich opiekunów ponad sobą. Będzie to niosło za sobą ogromne konsekwencje w późniejszym, dorosłym życiu:

· osoba taka będzie wchodzić w relacje z ludźmi nieporadnymi, potrzebującymi wsparcia. Poświęci przy tym własne potrzeby, aby się nimi zająć;

 · może wejść w związek z agresywnym partnerem;

 · będzie zbyt bardzo troszczyć się o swojego partnera, przyjaciół i bliskich, lekceważąc przy tym swoje potrzeby i podporządkowując się całkowicie ich woli;

· funkcjonować będzie w chronicznym napięciu, które może doprowadzić do problemów somatycznych, tj. astma, wrzody czy bóle psychogenne, oraz psychicznych – nerwicy, depresji, zaburzeń osobowości itd.;

 · ciężkim będzie dla niej opisywanie, nazywanie i regulacja własnych emocji, przy czym będzie je przeżywać i będą musiały znaleźć one jakieś ujście, np. w postaci bólów, agresji czy rozczeniowej postawy;

· może pojawić się trudność w separacji od rodzica, która poskutkuje strachem przed wchodzeniem w związki, założeniem własnej rodziny oraz wywoła wyniszczające poczucie winy.

Jak sobie pomóc?

Poradzenie sobie z negatywnym wpływem patologicznej parentyfikacji może okazać się bardzo trudne, a czasem nawet niemożliwe samemu. Pomocna okaże się tutaj psychoterapia. Pozwoli ona na ponowne połączenie się ze swoim wewnętrznym dzieckiem, zaspokojenie jego potrzeb i wybaczenie samemu sobie za upadki w swoim życiu. Będzie to wiązało się z przejściem przez proces żałoby oraz obwinienie swoich rodziców za swoje problemy. Pacjent doświadczy też nowego rodzaju relacji, w której nie musi zabiegać o atencję. Ostatnim etapem będzie zaakceptowanie swojej odrębności i cielesności. Psychiczne, fizyczne oraz duchowe odcięcie się od opiekuna i stanie się nowym, niezależnym człowiekiem.

Parentyfikacja jest procesem, który niszczy człowieka od dzieciństwa i pozostawia wielki uraz na psychice. Najważniejszym krokiem jest jednak zdać sobie sprawę, że stało się jej ofiarą, a potem dać sobie szansę na pomoc i doświadczenie uczucia zaopiekowania (np. przez terapeutę). Pozwoli to na spokojne poznanie samego siebie oraz stworzenie własnego, niezależnego życia.

Po całość artykułu zapraszamy pod poniższy link.

Dodaj komentarz